ownlog.com_______________________//autumn'03 ___//mój ownlog
/
Link :: 07.09.2008 :: 12:32




Komentuj (2)


/
Link :: 30.08.2008 :: 02:17
Jak dla mnie, szaraczka z X miasta Islandia to ewenement, i to niemały. Już pierwsze dni pobytu pokazały mi na jak różnej płaszczyźnie stoi życie pomiędzy naszym, 38 milionowym krajem, a wysepką z 300 tys. mieszkańcami.

Po pierwsze: mentalność. Tak życzliwych, uśmiechniętych na każdym kroku ludzi nie widziałem nigdy. Tutaj nikt do nikogo nie ma nic, nie wpierdolą za krzywe spojrzenie, wyjdziesz bez obawy o każdej porze dnia i nocy bez obawy, że coś może Tobie się przytrafić. Jakie moje wielkie było zaskoczenie, gdy ponad 80 letni (sądząc po wyglądzie) mieszkaniec mojego bloku z uśmiechem mówił mi dzień dobry (Gołondajen!)

Po drugie: organizacja. Islandczycy, ze względu na małą ilość czegokolwiek (ogrom jest tutaj skały, której i tak znaleźli zastosowanie) wykorzystują i szanują wszystko co się da. Potencjał gejzerów jest wykorzystany w 100% - bo tyle procent domów, basenów jest ogrzewany energią geotermalną. Błękitna laguna - miejsce piękne, woda jest niebieska (tak, dokładnie niebieska!) w sposób naturalny. Jedna z większych atrakcji turystycznych, właściwości lecznicze, sanatoria, sieć sklepów z kosmetykami Blue Lagoon, wszystko dopieszczone do każdego detalu.
Z innej beczki, Islandia zdobywając srebrny metal w piłkę ręczną o swoją drużynę zadbała niesamowicie. Samolot ze srebrnymi medalistami i obstawą w postaci dwóch helikopterów przez parę ładnych godzin latał nad wyspą, dając wyraźnie do zrozumienia, że z tego sukcesu cieszy sie tam każdy.

Po trzecie: rozbudowa. Na Islandii ciągle jest coś budowane. Oczywiście, nie sprawia to wrażenia, jakoby ten kraj powstawał na nowo.

Po czwarte: język. Język angielski obcy nie jest tutaj nikomu. Na prawdę byłem zdziwiony, gdy islandzki farmer z krwi i kości, człowiek spędzający większość życia w rolnictwie swobodnie posługiwał się angielskim, nie mając żadnego problemu z dogadaniem się. To samo małe dzieci, padłem, gdy 12 letni Baldur prowadził konwersacje z moim znajomym w taki sposób, jak by się w Anglii urodził.

Po piąte: podejście. W pracy nikt nie zjebie Cię, za to, że czegoś nie potrafisz. Wszystko wytłumaczą dokładnie, pokażą. Pośpiechu żadnego, ale od tym w późniejszym akapicie.

Ze strony negatywnej:

Po pierwsze: Polacy. Największa mniejszość narodowa na wyspie, największa hołota. Z rozpoznaniem polaka nie miałem żadnego problemu. Zupełnie inne zachowanie, kultura, wszechobecne cwaniactwo, pijaństwo.

Po drugie: styl pracy. Właściwie to powinno być zaliczone do pozytywnych rzeczy i w gruncie rzeczy jest, ale... Takiego opierdalania się nie widziałem NIGDY. Może dlatego, że u nas robotnicy muszą niesamowicie zapierdalać. Islandia to zupełnie inne realia. Płacą za godzine, nie za wykonaną prace. Talen tdo opierdalania się mają wrodzony.

Wignir i Elli byli w stanie założyć zamek do drzwi w 2 dni (20 godzin roboczych). Po pierwszych 4 godzinach pracy znaleźli dwie śróbki.

Reni i Eli potrafili przestać cały dzień w pracy pod ścianą, siedząc gdy tylko szef tego nie widział. A jak widział, brali sie za absurdalne rzeczy - zmieniali pare razy ubranie robocze, przenosili z jednego na drugie miejsce.

Rakki: mistrz, mistrzów opierdalania się. Facet potrafił mierzyć młotek przez 3 godziny.

Po trzecie: pogoda. W ostani dzień wyglądało to tak: 10 minut słońce, 10 minut wiatru, 30 minut deszczu. I tak w kółeczko. Cały dzień.






Komentuj (10)


/
Link :: 17.07.2008 :: 00:38
"I don't know but I been told, a big-legged woman ain't got no soul."

Mega życiowe. :D


Komentuj (0)


O Euro 2008
Link :: 19.06.2008 :: 00:37
Nie jestem jakimś zagorzałym kibicem naszej reprezentacji, w ogóle piłki nożnej. Ot, obejrzę z chęcią ważniejszy / ciekawszy mecz, wiem kto jest kto i co robi.

Takimi ważniejszymi meczami były dla mnie właśnie te na Mistrzostwach Europy w Szwajcarii i Austrii. Liczyłem szczerze, że wreszcie po epoce "Bońka" i legendarnego śp. "Górskiego" coś ugramy, pogramy, zajdziemy dalej, pokażemy piłkarskiej Europie że potrafimy grać w piłkę, że nowoczesny futbol nie jest nam obcy. Rzeczywistość po raz kolejny pokazała co innego. Pokazała nam bandę paralityków na boisku, nie wiedzących jak poruszać się po nim, co zrobić z piłką, jaki zrobić z niej użytek. Nie wliczając w to haniebne grono króla Artura i Rogera.

Po raz kolejny cały kraj dowiaduje się, że polski futbol to dno totalne. I nie pomoże nam nic - nawet wysokiej klasy fachowiec jakim jest niewątpliwie dla wielu Leo. Choć i ten mnie iście wkurwia filozofując na każe możliwe pytanie i odpowiadając w stylu "czas da nam odpowiedzi", "zobaczycie tuż przed", "siedze w tym biznesie od 43 lat i wiem co robię".

No nic, pozostaje mi kibicować Holandii.

Komentuj (0)


/
Link :: 23.05.2008 :: 20:22
Dawno, dawno, dawno, dawno, dawno tego nie mówiłem i nie mogłem powiedzieć...

Wreszcie jestem szczęśliwy!



Komentuj (0)


Montana Meth Projects
Link :: 05.05.2008 :: 14:33
Ja, tykać zamiaru tego gówna nie miałem, ale po obejrzeniu tej kampanii, jestem tylko w swoim przekonaniu jeszcze bardziej utwierdzony.



Komentuj (0)


/
Link :: 05.05.2008 :: 12:52
Próbna matura:

Język niemiecki: beznadziejnie
Język polski: średnio
Geografia: 07.05.2008


Komentuj (0)


/
Link :: 21.04.2008 :: 21:20
Czyżby i mi los zaczął sprzyjać?

Komentuj (0)


/
Link :: 13.04.2008 :: 22:18
Nie chce dzielić przysłowiowej skory na niedźwiedziu / zapeszać, ale jak dobrze pójdzie to to cacko w następnym tygodniu będzie moje :).



Komentuj (0)


/
Link :: 12.04.2008 :: 22:17
30 kwietnia mija 2 lata od pierwszego, testowego wpisu.

Jacież pierdole! :D

Komentuj (0)


[Księga gości]

link1
link2
link3

ownlog.com
fotolog.pl

2008
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień